Bardzo Wam dziękuję za wspólną modlitwę! Widzę jej owoce, przede wszystkim w tym, że oboje zajęci dwójką maluchów i pracą zawodową wreszcie walczymy o wspólny czas tylko dla siebie. Okazuje się, że możemy porozmawiać i wyjaśnić trudne kwestie, a nawet czasem zorganizować sobie krótki wyjazd bez dzieci. Wcześniej było to trudne i dużo czasu spędzaliśmy bez siebie, bez rozmowy, zapracowani. Odbieram to jako owoc modlitwy różańcowej.
Pozdrawiam Was serdecznie!
Marysia z Krakowa  
Po półrocznej obecności w Różańcu za Mężów nauczyłam się nie chować urazy w swoim sercu i mam większą łatwość w przebaczaniu - dawniej potrafiłam pójść spać bez pogodzenia się. Więcej ze sobą rozmawiamy. Często kiedy dzieci śpią idziemy 'na spokojnie' napić się herbaty i porozmawiać. Co więcej udało nam się przystąpić do Domowego Kościoła (są to comiesięczne spotkania małżeństw w jednym z domów), w dodatku mój mąż jest optymistycznie nastawiony do tego działania i za to Chwała Bogu. Polecam tą modlitwę gdyż widzę jej ogromne owoce :)
Z Bogiem!
Agnieszka z Warszawy 
„Piąty rok mija a ja niczyja…”
Przez lata byłam boleśnie oszukiwana przez świat, uwierzyłam, że do szczęścia potrzebuję studiów, dobrze płatnej pracy, chłopaka, czy pieniędzy. Uwierzyłam znajomym, którzy obiecywali, że po kolejnym kieliszku, czy imprezie poczuję się lepiej. Uwierzyłam popularnym sloganom, że szczęście to wynik szczęścia, że jest ulotne, że miłość jest ślepa, o ile w ogóle… jest. Uwierzyłam w jedno największych kłamstw w dzisiejszym świecie – będziesz nieszczęśliwa bez mężczyzny. Dziś wiem, że żaden chłopak nie byłby w stanie wypełnić i nigdy nie wypełni tego miejsca w moim sercu, które jest przeznaczone tylko dla Pana Boga. Osiem miesięcy temu wstąpiłam do Róży Różańcowej za przyszłego małżonka i codziennie odczuwam jej owoce! Wiara i modlitwa czynią cuda. Zanim nauczę się prawdziwie kochać, uczę się odnajdywać poczucie bezpieczeństwa w Jego Miłości. Nie można być szczęśliwym w związku, jeśli jest się nieszczęśliwym samemu. Kończę studia i choć nigdy nie byłam w związku, znam ból niespełnionej miłości, ale i radość wypływającą z nadziei, że wszystko jest po coś. Doceniam ten czas, w którym jestem sama, to wielki dar i błogosławieństwo. Nie jestem już niczyja, jestem Córką Boga i nie czekam biernie na księcia z bajki, ale żyję pełnią życia i robię to, co kocham, poznaję coraz lepiej siebie, rozwijam swoje pasje i zachwycam się pięknem świata. Poprzez Ruch Czystych Serc Pan Bóg pokazał mi, że tylko On daje prawdziwą miłość i że tylko czyste serce potrafi bezinteresownie kochać. Czystość daje mi radość, spełnienie i wolność, pozwala nawiązywać zdrowe relacje z innymi, uczy cierpliwości i szacunku do samej siebie. Jest tak jak róża, którą chronię i podlewam Słowem Bożym. Nie chcę jej wcześniej zrywać, by nie skaleczyć się jej kolcami, bo jest zbyt piękna, zbyt cenna. Miłość jest często raniona i brudzona przez pozamałżeński seks, dlatego Bóg ochrania ją poprzez powiązanie go z małżeństwem. Uśmiecham się, bo pragnę obdarzyć swojego przyszłego Męża najpiękniejszym prezentem swojego ciała. Już teraz pragnę być Mu wierna, chciałabym iść do ołtarza ubrana w biel i czystość... by kiedyś tę miłość nie tylko przyjąć, ale przede wszystkim - ofiarować. Potrzeba stanięcia w prawdzie przed samym sobą i przed Bogiem, potrzeba pytać siebie co sprawia mi radość, potrzeba zachwytu nad tym, ku czemu wyrywa się moje serce... Pan Bóg zna nasze najpiękniejsze pragnienia, które często są dla nas samych nieznane… ukryte na dnie serca przez zranienia, rozczarowania, czy lęki czekają na wyjście z ciemności. On wie, czego w danej chwili potrzebujemy i czasami są to nawet gorzkie łzy rozstania, w których nas oczyszcza i przygotowuje na coś piękniejszego. Słuchajmy szeptów serca i nie zapominajmy, że najpiękniejsze jest to, co wymarzone i wytęsknione… Warto czekać! Prawdziwa Miłość zaczyna się wtedy, gdy w zamian nic nie oczekujemy. Cierpliwie czekając, każdego dnia uczę się kochać, a miłość Boga codziennie na nowo jak kwiat rozkwita w moim sercu, codziennie sprawia cuda, dojrzewa i czeka na odpowiedni moment, by zalśnić swym blaskiem w oczach drugiej osoby. Taka piękna, jedyna i szalona. Prawdziwa Miłość przez duże M. Głęboko wierzę w taką miłość na całe życie oraz w to, że Dla Boga nie ma nic niemożliwego (Łk 1,37) On troszczy się nawet o najdrobniejsze sprawy w naszym życiu, jeśli pozostaniemy Mu wierni. Bądź odważny i nie zadowalaj się przeciętnością.
Czekają na Ciebie wielkie rzeczy. Miłość czeka!

Miłość w swej istocie jest pragnieniem miłości, o czym wiedzą tancerze i tancerki, tworząc cały poemat ze zbliżenia się ku sobie, choć mogliby połączyć się od razu. – Antoine de Saint- Exupéry
Justyna
Cześć!
Nie wiem gdzie to napisać, ale w ostatnim czasie poczułam, że muszę napisać świadectwo modlitwy różańcowej za przyszłego współmałżonka, w wieeeelkim skrócie. Modlitwę rozpoczęłam w róży na początku czerwca. Wtedy już znałam Łukasza od kilku miesięcy, ale nie brałam pod uwagę go jako chłopaka, chociaż wiedziałam, że z jego strony jest inaczej. Od lipca, po spędzonych wspólnie dwóch weselach naszych znajomych, zaczęliśmy być ze sobą. Na początku miałam bardzo wiele wątpliwości, były głównie związane z różnymi poglądami między nami, również na temat wiary. We wrześniu udało mi się go wyciągnąć na weekendowe rekolekcje prowadzone przez wspólnotę do której należałam od trzech lat, a po nich bardzo wiele się między nami zmieniło. Zaczęliśmy razem chodzić do kościoła, modlić się, rozwijać naszą relację z Panem Bogiem już razem. Spędzaliśmy ze sobą bardzo wiele czasu, co pomogło nam dobrze się poznać. Kilka dni temu zaręczyliśmy się.
Chwała Panu!
Ala
Nasze życie to nieustanne oczekiwanie…
Dokładnie nie potrafię powiedzieć, kiedy poczułam silne pragnienie, aby w przyszłości mieć dużą i szczęśliwą rodzinę, ale to chyba było od samego początku. Zawsze kierowałam się w moim życiu jasnymi zasadami, byłam przekonana, że chce drogę do małżeństwa przeżyć w czystości. Jednak, taka droga nie należy do najłatwiejszych, może też wiele kosztować, ze względu na obecny świat, który kreuje „ścieżki na skróty”. Jako, że w moim sercu cały czas było pragnienie miłości, zaczęłam dość szybko o nią zabiegać. Niestety przeżyłam wiele rozczarowań, niektóre z relacji trzeba było zakończyć, zmienić, niektórzy dowiadując się o moich postanowieniach znikali bez śladu. Każde rozstanie pozostawiało coraz większą pustkę, zostawiając po sobie niedosyt, a do tego rozgoryczenie. Świat zaczął przekonywać mnie, że totalnie nie pasuje do czasu, w którym żyje, że nie jest możliwe już, aby pokochać kogoś tak bezinteresownie, nie patrząc przez pryzmat atrakcyjności drugiej osoby czy też pożądania. I tak wpadłam w wir, po „końcu świata” na siłę próbowałam zbudować „nowy świat”. Wokół mojego serca powstawała coraz to twardsza skorupa, która powodowała, coraz to większa tęsknotę i rozpaczliwe poszukiwanie miłości na siłę. Ale pomimo tego wszystkiego, w moim sercu dał się usłyszeć cichy Głos. To był głos Boga. Zwrócił się do mnie po imieniu, mówił czule i delikatnie, cierpliwie czekał, dał mi wolny wybór. Kiedy zdecydowanie powiedziałam „tak” natychmiastowo zaczął wyciągać mnie z otchłani rozpaczy. Dwa lata temu przystąpiłam do Ruchu Czystych Serc, to była jedyna możliwość, bym twardo stała na ziemi, wiedząc, że Miłość w którą wierze jest jedyną drogą. Przypadków w naszym życiu nie ma, wszystkie wydarzenia zaczęły zbiegać się w jedną całość. Uczestniczyłam również w konferencji na temat powołania w życiu każdego człowieka wraz z modlitwami o uwolnienie. Modlitwa okazała się dla mnie oczyszczeniem, usłyszałam, że Bóg chce zabrać ode mnie wszystkie te relacje, które mnie niszczyły, a w zamian dostanę miłość, której tak bardzo mocno pragnę. Zaczęłam wierzyć, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Wraz z Jego pomocą zaczęłam bardzo powoli otwierać moje serce na innych ludzi. Bóg zatroszczył się również o to, bym na ziemi nie czuła się samotna, pojawił się przyjaciel, który od samego początku zaakceptował mnie ze wszystkim tym, co niosłam ze sobą. Wszystko budziło się bardzo powoli, kształtowało się bez pośpiechu, przepełnione było delikatnością, szacunkiem, zrozumieniem. Szliśmy w jednym kierunku i zgodnie, choć oczywiście były trudności, niejednokrotnie walka by nie ulec temu, co próbuje wmówić szatan. Z dnia na dzień coraz mocniej czułam, że nadchodzi już ten czas, że jestem gotowa, że mogę założyć rodzinę. I nagle wszystko runęło. Po kilku dniach, kiedy jeszcze próbowałam ratować, to co pozostało, zauważyłam, że nie jestem w stanie zrobić tego sama. Bardzo mocno przylgnęłam do Jezusa, wpadłam w Jego ramiona i tak już pozostałam. Zaczęłam tęsknotę i długie dni wypełniać modlitwą. Bóg, w tych najtrudniejszych momentach nie pozostawia nas samych. Dwa tygodnie po rozstaniu trafiłam w Internecie, że powstała inicjatywa modlitwy za przyszłych współmałżonków, o rozwijanie powołania. Nie zawahałam się ani chwili. Po 7,5 miesiąca, patrząc na wszystko z perspektywy, zrozumiałam, że Bóg prowadzi we wszystkich doświadczeniach, nawet tych trudniejszych, w taki sposób, aby stało się jakieś większe dobro. Jestem całkowicie przekonana, że w tym moim czekaniu jest jakiś głębszy sens. A skoro jestem sama, to jest w tym cel. Na pewno mam więcej czasu na modlitwę, poznawanie siebie i rozwijanie swoich umiejętności. W czasie szkoły, jaką jest modlitwa różańcowa, uczę się pokory oraz wypełniania woli Bożej<>. Teraz jestem przekonana, że nikt inny jak nie On, jest w stanie zaspokoić moją każdą tęsknotę, tylko On może ugasić to wielkie pragnienie miłości. Jezus napełnia moje serce przeobficie miłością tak, że rozlewa się jej nadmiar na innych ludzi. Wiem, że sama nie jestem w stanie nic zrobić, ale mam Przyjaciela, który tylko czeka, aż oddam Mu wszystko, co mnie danego dnia dotyka, który obiecał, że będzie się troszczył, a nawet niósł w ramionach w najtrudniejszych momentach. Z optymizmem patrzę w przyszłość. Wierzę, że kiedy uzna, że jestem gotowa, powoła mnie do tego, czego On pragnie. Proszę Was nie zniechęcajcie się, nie bójcie się oddać całego swojego życia Boga. Często jest tak, że boimy się trudnej i nieznanej drogi. Gwarantuje, że jeśli pozwólcie Mu działać w waszym życiu, to zaczniecie dostrzegać prawdziwe cuda. Plan od Boga jest dziełem, o którym nie ośmielalibyście nawet marzyć. Dla Boga przecież nie ma nic niemożliwego.
Chwała Panu!
Sylvia
Długo nie mogłam się zebrać, że napisać swoje świadectwo i zarazem prośbę. Od zawsze czułam ogromne pragnienie bycia z kimś w związku, ale moje modlitwy brzmiały „Panie Boże proszę, proszę, proszę…” i tak w kółko, więc nie ma co się dziwić, że ich skutek był marny. Podobnie jak wiele osób tutaj, czułam się skrzywdzona po poprzedniej znajomości, przez co trochę inaczej patrzyłam już na relację damsko-męskie, ale nie zniechęciło mnie to zupełnie w „szukaniu tej drugiej połówki”- osłabiło, ale nie zniechęciło. Ze względu na studia w innym mieście, często czas podróży wypełniałam słuchaniem konferencji i któregoś razu padło na właśnie relację damsko- męskie O. Szustka. Chyba każdy kto go zna, wie że prowadzi on cały cykl właśnie o ”Bożym” podejściu do drugiej osoby i powiedział też jedno zdanie, które stało się dla mnie impulsem. Dzięki niemu spostrzegłam, że poza „Panie Boże proszę, proszę, proszę” to nie robię nic więcej w kierunku poznania tej drugiej połówki. Od tego czasu zaczęłam się modlić o to, po swojemu, ale szczerze. Jak to zawsze bywa w takich przypadkach, parę dni później ktoś wspomniał mi o róży co było właśnie dokładnie tym czego potrzebowałam. I tak to się zaczęło. Wraz z kliknięciem „lubię to”, zaczęłam modlić się na różańcu i wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale jakby wraz z tym kliknięciem poznałam kogoś. To było coś niesamowitego -i nadal jest! Długo opierałam się tej znajomości, ale w pewnym momencie poddałam się uczuciu i teraz nie żałuję, bo szczerze się zakochałam. Nie zakładam z góry, że będziemy ze sobą zawsze i wszędzie, bo nie wiem tego. Cieszę się każdą chwilą z nim spędzoną. Poza tym, że bardzo się modliłam o to by był, to zależało mi też żeby miał parę cech. Bynajmniej te cechy to nie zabawny, uroczy, lubiący filmy romantyczne i pocałunki przy zachodzie słońca. Zależało mi, żeby to była osobą, której będę mogła zaufać, kto będzie uczciwy, będzie potrafił zająć się nie tylko mną i nie tylko mną i przede wszystkim będzie wierzący. Pan Bóg pozwolił mi poznać właśnie kogoś takiego z małym wyjątkiem- nie wierzy… Oprócz róży, codziennie odmawiam jeszcze modlitwę za niego, ale boję się, że jestem na tyle słaba, że sama nie dam rady. Nie wiem, jak to się pomiędzy nami potoczy, ale mam ogromne wiarę, że Pan Bóg zamiesza i w tej dziedzinie, bo nie wyobrażam sobie żyć z kimś, jeżeli w tej kwestii nie będziemy zgodni. Pisząc to świadectwo, chciałbym też Was gorąco poprosić o modlitwę, właśnie za niego. Bardzo go kocham, ale tak jak już napisałam - nie wiem czy dam radę sama w modlitwie.
Chwała Panu!
Maria z Warszawy
Chciałabym się podzielić świadectwem dotyczącym mocy modlitwy. Pochodzę z rodziny katolickiej i byłam wychowywana w tej wierze od najmłodszych lat. Zawsze miałam pragnienie założyć rodzinę, mieć dobrego męża, być dobrą żoną i stworzyć kochającą się, chrześcijańską rodzinę. Jednak w konfrontacji ze światem zagubiłam się i przestałam walczyć o to, co było dla mnie ważne. Mimo to ciągle starałam się być blisko Boga i do Niego zanosiłam moje modlitwy. Na początku modliłam się o dobrego chłopaka – i Pan Bóg wysłuchiwał moich próśb. Każdego z moich 3 chłopaków wymodliłam sobie i każdy był dokładnie taki, o jakiego prosiłam. Jednak wszystkie związki się rozpadły. Po ostatnim rozstaniu miałam dość – moje życie nie wyglądało tak, jak tego pragnęłam, nie byłam szczęśliwa, czegoś mi brakowało. Postanowiłam całkowicie zdać się na Pana Boga – oddać Mu moje życie, moją przyszłość, przestać żyć po swojemu, ponieważ moje plany i pomysły na życie zupełnie się nie sprawdziły. Nastąpiło wówczas moje głębokie nawrócenie, zaczął się proces uzdrawiania i przemiany mojego życia. Zaczęłam się modlić o dobrego męża zgodnie z wolą Bożą, zmieniłam swoje priorytety, zaczęłam żyć wartościami chrześcijańskimi, które były mi bliskie, a które trochę straciłam z oczu. Postanowiłam szukać woli Bożej, ufać Bożej Opatrzności, starać się stać taką osobą, jaką Bóg chce, abym była. Od września 2014 roku zaczęłam modlić się w róży różańcowej w intencji przyszłego współmałżonka oraz modliłam się do św. Józefa o rozeznanie i wybór dobrego męża zgodnie z wolą Bożą. Wierność Panu Bogu i wytrwała modlitwa przyniosły owoce - znalazłam kandydata na męża, który okazał się nie tylko spełnieniem moich marzeń i pragnień, ale przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Okazało się, że również modli się w róży o dobrą żonę, ma podobne wartości i pragnienia jak ja, również jest blisko Boga i marzy o założeniu rodziny Bogiem silnej. A nasza przygoda rozpoczęła się od uczestnictwa we Mszy św. w intencji o znalezienie dobrego współmałżonka. Dziś jesteśmy zaręczeni, a naszą miłość przed Bogiem będziemy ślubować 1 maja 2016r., dzień po zakończeniu modlitwy w róży. Bóg jest dobry i jeśli całkowicie powierzymy się Jemu, nasze życie może być piękne.
Chwała Panu!
Pozdrawiam serdecznie i z Bożym błogoslawieństwem!
Martyna
Szczęść Boże!
Jakiś czas temu pisałam Wam świadectwo o mojej relacji. Pisałam w nim o trudnym momencie po rozstaniu który zbiegł się w czasie z początkiem tej róży. Wspominałam też ze potem we wspólnocie spotkałam dobrego człowieka, którego uznałam za owoc tej modlitwy. Dziś pragnę Wam powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że Pan działa i słucha naszych modlitw i wie co dla nas dobre. Moja drogę poprowadził w piękny sposób i dziś zostałam narzeczoną :)
Dziękuję Bogu za to i pamiętajmy nadal o sobie w modlitwie!
Grażyna

Free Joomla! template by Age Themes

Używamy plików cookies dla ulepszania naszej strony i badania statystyk odwiedzin. Pliki cookies konieczne dla użytkowania strony zostały już ustawione. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies, których używamy i jak je skasować, zobacz naszą Politykę Prywatności.

  Rozumiem
EU Cookie Directive Module Information